Jonasz,
20:20
Musi
być gdzieś granica.
Nie
można bez końca iść przecież przed siebie.
Idę
choć dojść donikąd nie mogę.
Płynę
choć by utonąć wciąż brakuje sił.
Chwilami
jednak gdy nie tylko we mnie jest ciemno
I
kiedy błyskawice nie tylko bólu rozłupują niebo
Zatrzymuję
się. Dryfuję w ciszy
Nasłuchując
morskiego potwora.
Niewygoda
myśli wylizuje w mrokach mnie
Nieprzeciętną
perłę. To musi się udać.
Prawda?
-
Yhm – ozwał się głos. Od wielu lat cisza.
W
ciszy tej zawieszony trwam.
~~ Mateusz Wróbel