piątek, 30 stycznia 2015

Z listopada na sierpień



Z listopada na sierpień

Nie powiem że nie poczułem twojego zapachu
Jesiennego płaszcza
Którego kieszenie wypełniliśmy z nadzieją
I świętym niemalże namaszczeniem
Ostatnimi liśćmi tej ostatniej jesieni
W której ciemnych konarach
Zawieruszył się twój szalik
Z ostatkiem niewinności

Okno zostawiłem otwarte w noc
I korytarz ciemny drąży mozolnie do gwiazd
To ciepło pokoju którym wypełniliśmy go
Po najgłębszą przepaść parkietu
W której skrył się siwy włos mojego ojca
I szklane oczko pierwszego pluszowego misia

Nie chcę ci obiecać dorosłości dojrzałości
Choćby w najmniejszym wymiarze
Nawet nie jestem pewien czy byś chciała
Moje dłonie znają tylko modelarskie fanaberie
I jakoś śmiesznie wyglądają już przy samym kamieniu
Węgielnym naszego związku który położyliśmy razem
Przecież tak niedawno.

~~ Mateusz "MrCrowley" Wróbel

niedziela, 23 listopada 2014

Próba spowiedzi



Próba spowiedzi

Sam wobec gwiazd
Niebo smolne we mnie
Ale już nie prawo
Moralne gdzieś wychynęło
Niedostatkiem ust które jeszcze kiedyś
Były moje – teraz jakby twoje na własność
Ciszą stoję – cisza panuje we mnie
Sprawuje już absolutne rządy
Nierząd dłoni absorbuje myśli
Kalekimi je czyniąc wobec mnie
Świata – tej wciąż głodnej kartki
W której jelitach utknęło
Nadgryzione smutkiem serce

23.11.2014

~~Mateusz "MrCrowley" Wróbel

JAZZ



chodźmy na górę
bo tam są anioły
słyszałem ich krzyki
trąby i saksofon

spływały też z góry zapachy
wulgarnie słodkie 
jabłka w cynamonie
kradzione gruszki 

zdawało się mi
że znam te melodie
znam puenty ich żartów 
znajomy głos jakby słyszę

a schody wątłe 
krótkie, życzliwe
zapukam, opowiem 
o wszystkim

przez szparę drzwi
wysuwa się postać
cień saksofonu 
gałązka melodii 

jakby jazz był
jedyną historią świata
a ja nutą nie w tej linijce



Michał "L.J. Grafoman" Łukowicz

piątek, 31 października 2014

Bezdech

Bezdech


szybciej
bo ja już nie mogę
szybciej
bo ja już nie daję rady
żeby tak po zimnym
asfalcie biegać
tylko jedno a jest nas dwoje
podobno wygrywa ostatni

ja to już nie mogę
zapach krwi z kości
dobiega stukot i trzask
mijamy się naprędce
wkręcamy się w siebie
dwa elektrony w atomie wodoru
płytkie te nasze słodkie bezdechy
ty albo ja
tak blisko tak blisko słyszałem
biegnąc po orbicie
księżyca blask jasnej
śmierci odbicia odbiera
mnie odbiera do bicia
cienia

czy jutro już blisko
tak szybko tak szybko
wygrałem
przegrałem
z nadzieją



donki chote