piątek, 13 grudnia 2013

Epifania



Epifania

Dość powiedzieć że uwierzyłem
Są ludzie którzy wiedzą
Którzy istnieją poza powiekami
Którzy jedzą życie łapczywie
Palcami bez konwencji
Którzy przyjmują wraz ze mną
W sobości komunię gwiazd
Łakną promieniującej nocy
Rozdzierają serce bo wiedzą
Że tak właśnie trzeba
Bo jest taka martwa społeczna konieczność
Imperatyw przekraczania
Niczego nie nazywając
Idą myślami –
Takich myśli mi potrzeba
Wetknąć palec w niebo
I nie czekać mrówek cudu
Niewiarygodnych przemian
Znalazłem swój święty kamień
Zderzyłem się z nim i coś powstało
Nie wiem co – ale to żyje

~~ MrCrowley

czwartek, 5 grudnia 2013

W stanie zawieszenia



W stanie zawieszenia

Dzisiaj poczułem
Że nad przepaścią
Decyzji nie jestem
sam

Dzisiaj poczułem
Że trzyma mnie dłoń
Niekoniecznie pchająca
W stronę dna

sam
Jednak nie wiem
Czy wybrać ogień
Czy też kamień
W wodę rzuconym
Być
Co ze swego ciała wyrzeźbić
W jakiej postaci tkwić

W stanie zawieszenia
Nie mylą się kroki
Nie chce się jeść ni pić
W stanie zawieszenia
Nie wiadomo – bo i po co –
Jak żyć

~~ MrCrowley

poniedziałek, 25 listopada 2013

Wyznanie wiary



Wyznanie wiary

W końcu pojawił się deszcz
Zmywa dokładnie stygmaty
Linii papilarnych zostawionych
W przypadkowych miejscach
Mozolnie zmywa historię

Od jutra – z wilgotną twarzą
Wyjdę w nowy wieczór
Ciemniejszy niż kiedykolwiek

Działanie – to nowy mój bóg
Innych bogów mieć nie będę
Na razie – sny przędę – bezpieczne
Wietrznie wieczne

~~ MrCrowley

środa, 20 listopada 2013

Przypadek


Przez przypadek posłałem jej uśmiech
Bynajmniej nie dla niej przeznaczony
Przyjęła – list z posmakiem arszeniku
Czuję się winny bo zaszczepiłem w niej
Przypadkowy niepokój
Przypadkową Śmierć

Choć zmieniłem jej harmonogram myśli
Pozwalając na syntezę rzeczywistości
Jednak wdziera się grymas w kąciki ust
Gdy widzę skazę w źrenicy jej oczu

~~MrCrowley