czwartek, 20 czerwca 2013

Fantazmaty



Fantazmaty

             Kamilowi Pietrzykowi poświęcam
 
Zobaczyłem dziś Kamila Pietrzyka
W szarym prochowcu na korytarzu
Uniwersytetu

Wyglądał on bez przesady jak Bogart
Jak Ricky ze łzawej i czarno-białej
Casablanki

Jak zawsze niezawodnie z piękną kobietą
Z pulpitu monitora zęby lśniące białe
Szczerząc do mnie

Zauważył mnie – skinął znacząco głową
Gdy wychodziłem odwróciłem się
By sprawdzić czy wciąż na twarzy ma
Ten swój papierowy uśmiech

~~ MrCrowley

sobota, 15 czerwca 2013

Wiadomość w szklance

Wiadomość w szklance


To tutaj
gdzie sen wolne stawia kroki

prosząc by wytchnienia zaznał smak
pisząc śmierć na łóżko ścieka farba
z tych sufitów których imię nosi strach


i cisza

rozchodzi się po kątach
w środku zaś schizofreniczny pies
on woła tak aż spadną wszystkie lampy
byś nie mógł dłużej biec
i w ciemność wpadł wśród której tylko
łóżka wąski ślad

więc sięgasz nadgarstkiem ruchem dłoni

tłuczesz szkło zostawiasz ślady
rozpinasz koszulę układasz dokładnie
ostatnim gestem tchnieniem zasłaniasz sobie usta


donki chote

Deizm



Deizm

Więc nadeszła ta pora w którą dotychczas uwierzyć nie chciałem
A o którą co wieczór od tak dawna na klęczkach mozolnie błagałem
I we krwi własnego wnętrza tak wzburzonej po bezkres szyi wodzie
Tonąłem mając tylko siebie swoje dłonie skronie i język na przeszkodzie

Więc nadeszła ta pora w którą dotychczas uwierzyć nie chciałem
Że stóp swoich oderwać nie mogę więc też i kroku postawić kolejnego
Spodziewać się jest kpiną a tu w głowie bieg biegnie jak krzyk
Co struną swego cierpienia rozrywa najbardziej majestatyczne góry ziemi

Stoję przy oknie z bólem klatki piersiowej
Stoję a świat za nim w deszczu płonie
Przykładam do betonu skronie
I zdaje się być cieplejszy niż twoje dłonie

~~mrcrowley

środa, 12 czerwca 2013

sączy się ciemność smolistym krwotokiem




i znów
noc przypływa
na łódce Charona

delikatnie słyszę uderzenia wiosła

i zimne myśli lgną do górnego płata mózgu
lodowy okład smutku


jestem dwa wdechy do tyłu
i trzy drinki do przodu

smoła wypełnia pokój

wpływa do wszystkich szklanek, pomieszczeń, głów

nim będzie za późno

wyskocz ze mną
przez okno

lub

zamknij je z hukiem

miażdżąc palce złudzeń

tak głośno

żeby spadły z nieba wszystkie latawce




L.J. Grafoman