piątek, 16 listopada 2012

Coraz bliżej klosza



Coraz bliżej klosza

Ulegamy marazmowi:

Coraz więcej –
Jest w nas cienia –

Coraz więcej nas
W nas nie ma

Bez tlenu jesteśmy
Pełni zniechęcenia

Nawet
Odebrano nam
Sny –

~~mrcrowley

wtorek, 13 listopada 2012

W tramwaju



W tramwaju

Jeszcze tylko serce
Co do reszty to złudzenia
Marzenia pragnienia
Nierealne

A dłonie gałęzie
Stupalczaste nieporadne
Omszałe
Spróchniałe

Jeszcze tylko serce
Skurczone do szczątku Ja
Bez szans na dialog
Krew to eter – złudna śmierć

~~mrcrowley

niedziela, 11 listopada 2012

Ciałem pisanie



Ciałem pisanie

Ród mój wielopokoleniowy
Wielogrobowy – cicha krew
Lecz gdy wnętrze walczy
Z robactwem czasu tego
Duch pogrobowy się wichrzy

Krew psuję
Przelewam na papier
Zepsute wiersze
Czuć od nich trupem
I muchy się zbierają czarne
Ciężarne muchy
Jaja składają pod powiekami
Lęgną się wizje lęgną
Rozlewają się po źrenicy oka
Białe ruchome piksele
A dłonie odpowiadają drżeniem – skrobią
Zeskrobują skórę kartki
Obnażają jej strukturę:
Kości mięśnie włókna drzewne

Brakło miejsca – sięgam po nadgarstek
Uderzam piórem niczym dłutem w niechcianą materię
Słowa odpryskują ściekają na wiersz
Wiersz wampir – wiersz pije
Spija krew z żyły która już nie dziewicą
Opłatkiem skroni pieczętuję bez trwogi
Cyrograf przeze mnie wybranej czucia drogi

~~mrcrowley