niedziela, 16 września 2012

-


Błyszczę
bo Jestem zajebisty
a Moje słowa to zagadki
i miotam je jak bomby !

Słyszę
bomby tłukące ulice
świsty
tłukące mózgi
rozwalające ściany
naczyńka, przewody
niszczące wasze marne życia
trzęsące się, dorosłe, pokraczne płody !

Stapiam
stal samym spojrzeniem
językiem wycinam okręgi w murach
kiedy piszę
wraz ze stołem
trzęsie się literatura !

Grzmią i huczą Moje myśli
w waszych głowach
Moje wielkie, Moje złote
Moje piękne słowa !

Moje piękne i potworne
najostrzejsze lustra
odcinają tłuszcz od krzeseł
odczyniają nowe gusła !

I wycinam
zgniłe tkanki
wszystko co martwe wycinam
zostaje tylko prawda spod oczu
rodzi się Chwila !

Najlepsza dla świata Chwila !


(Horyzontalnym) 
L.J. Grafoman

piątek, 7 września 2012

Szeptem




szeptem rozkazuj falom grzmieć w brzegi
szeptem planety przesuwaj
szum tak cichutko (cichutko bardzo)
szumy zamieniaj w słowa
szumy jak puder cukrowy
szumy jak mgła deszczowa
szumy tak ciepłe i miękkie
spokojne oddechy w głowach


niech czaszka wybuchnie
i szumy wypuści
niech zwolni napięte mięśnie
niech sobie ten głuchy kosmos posłucha
jak winno brzmieć ludzkie szczęście



L.J. Grafoman

czwartek, 6 września 2012

Przy parapecie



Przy parapecie

Na brudnej kartce nieba
Rysuję pękate brzuchy chmur
Ciemniejące granitową myślą
Zarysy podniebnych skał
Ptaki płowe trupio ruchome
Zaznaczam paznokcia rylcem
I w usta ich kościste co z chłodu dygoczą
Wkładam niechciany okruch chleba

Siedząc bezgłośnie naśladuję ich ruchy
Na szybie ślady warg i linii papilarnych
Ciężki palec wkładam do ust
Śliną rysuję nagie na niebie ciało
Ścieka spływa rozmywa się
Błądzi w labiryncie odcisków
Rozszczepionych skroni 

~~mrcrowley

sobota, 1 września 2012

Samotność


Samotność



I – chwiejność
Ziemia na powiekach

sypki nektar czasu
myślom daje upust dziki szelest wód
szum i drganie stóp


II – pierwsze usuwanie
Wytrzepałem się spod gruzów

w których zostawiłem
tylko resztki wspomnień
zapomnianych dusz
tam na wieczność już


III – ćwierć
Atramentem zlane

czoło w szkle
czarna kreska na języku
kształty powiek
liczba dłoni dwie i pół
odkopują wieczny dół


IV – bezdech
Żar zapałki rozpala dym

zbyt gęsty by wypuścić go z ust
zbyt duszący by łapać oddech


V – napięcie, drugie usuwanie
Nazywając myśli

rżnę, rżnę zaciekle
brutalnie i bez zabezpieczeń
wydalam co zbędne
koło błędne


VI
Wypada część

fragment powieki
ciała element
zamknięty na wieki
element ciasny
czernią pokryty
zapada w otchłań
synesis zużyty


~~donki chote