czwartek, 7 czerwca 2012

Człowiek


Człowiek

Jak wielka w głowie bitwa
tak rozum podpowiada
im większy jest próg bólu
tym mniejsza z niego rozkosz


Jak mroczna jest modlitwa
tak komu odpowiada
im więcej w wiary w królów
tym mniejszy w państwie rokosz


Jak długa jest gonitwa
tak własne gówno zjada
im więcej kroków stawia
tym mniej w człowieku ciała




~~donki chote

wtorek, 5 czerwca 2012

***


***
                                                                                                  „[…]Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
                                                                                                   Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi”

                                                                                                                       /Dotknąć...  R.Wojaczek/
Uderzyć pięścią w stół, by ta złamała się 
na pół

Rzucić spojrzeniem prostym, by wzrok stracić
obrazem ostrym

Wciągnąć w krtań powietrze czekając
aż to płuca zetrze

Wyszeptać słowo, by to zadrżało
oddechem, którego już dawno być nie powinno


~~donki chote

niedziela, 3 czerwca 2012

Krótki Przepis





Taki przepis





Zamieszaj mi w głowie jak w gęstym budyniu.
Miksując krew z cukrem wywołaj wir płynów.
Gorzki smak mózgu zeskrobuj łyżeczką.
I zalej syropem z czerwoną porzeczką.
Sprodukuj spojrzeniem swym prąd elektryczny
co zwiąże nas wstrząsem bezwzględnym i mglistym.
Z szalonej synapsy zliż skrzącą się iskrę,
by myśli rozświetlić brzęczącym rozbłyskiem.
Wygładzaj palcami me fałdy z rozumem
i rozbarw farbkami sieć szarych komórek.
Wszystkie te zdania tak długie wystawne
zamień w dwa słowa – cieplutkie, niezgrabne.
Piecz mnie tak czule, jak jak wiersze piekę.
Poczekaj na rumień! I posyp uśmiechem.









L.J. Grafoman

sobota, 2 czerwca 2012

Ballada wieku XXI


Ballada wieku XXI

„Nieraz śród wody gwar, jakoby w mieście,
Ogień i dym bucha gęsty,
[…]
W wodach gadanie cichego pacierza,
I dziewic żałosne modły.
”
                  ~~ A. Mickiewicz, Świteź

Stoję nie do końca wiedząc gdzie
Pode mną gwiazdy szkła się skrzące
Kaleczą nagie stopy
Nade mną toń nieprzyjazna
Zielonomartwa breja
Przebita snopem zielonego neonu wieżowca
Latarnią tego miasta przeklętego
Sprowadzającą brzytwy spojrzeń
Do żyjącego w międzyczasie portu

Nie do końca wiem gdzie się znalazłem
Dotykam dłonią podniebia – zlizuję cierpki jego smak
Lecz czy to na pewno środek niebokręga
Czy to nie miasto nocą w głębinach się tlące
Pod drwiną nieba wspartego
Sumą naszych beztlenowych westchnień
Żyjące ciszą zaklęte w bezsens
Dawno wyproszonego tak

~~mrcrowley